W trakcie jednego z ostatnich warsztatów dla rodziców z trudnościami życiowymi w tym wychowawczymi mocno zarysował się temat żalu, jaki Ci rodzice noszą do swoich często dorosłych już dzieci
.
„Nie biłem ich przecież. Piłem dużo a i owszem, ale nie biłem. A teraz o, sam jak palec. Takie dzieci mieć to jakby wcale nie mieć. Nic się nie troszczą o ojca”.
„Wszystko im oddałam. Całe życie poświęciłam dla nich. Praktycznie nie pracowałam więc pieniędzy nigdy nie było za dużo ale zawsze były najedzone, nie było tak że wszystko przepijałam czy coś. A teraz kiedy mi brakuje pieniędzy to żadne z nich nie pomaga, nie zadzwoni, nic”.
„Po co mi te dzieci? Nie mam z nich żadnego pożytku. Jak coś chcą to wiedzą gdzie mieszkam. Nic im nie zrobiłem a w d… mnie mają jak jakiegoś obcego faceta”.
„To są sami nieudacznicy. Po co mi kontakt z takimi dziećmi. Nic w życiu nie osiągnęły…”
Olbrzymi żal za błędy jakie dzieci popełniły i niestety często dalej popełniają, za ich emocje, za ich decyzje, za ich niezaradność, za ich nieszczęścia, za ich słabości, za kłamanie, za egoizm, za brak wsparcia, za brak miłości, za dużo, dużo więcej…
Taki żal naprawdę potrafi narozrabiać w życiu i przysłonić wszystko co jeszcze dobrego otacza człowieka.
Taki żal to jedynie wierzchołek góry lodowej, ale również jakiś punkt zaczepienia do wprowadzania zmian. Kolejnym krokiem na naszym warsztacie było przechodzenie z myślenia Ty na myślenia Ja.
Z komunikatu „Oni” wszyscy to i tamto na komunikat „Ja”
Kiedy w życiu pojawia się dużo „pożarów”, dobrze jest znaleźć podpalacza. Jak się często okazuje, niespodziewanie można go znaleźć w lustrze…,
Dla większości uczestników było to trudne, odkrywcze, gorzkie i oczyszczające doświadczenie ale dało dobry grunt pod kolejne warsztaty budowania ![]()
.
A jak Tam się mają Wasze żale? ![]()
![]()





